niedziela, 29 grudnia 2013

Miniaturka cz.1 [Szansa od losu(?)]


Wiem, że spodziewaliście się pierwszego rozdziału, ale jakoś tak mnie natchnęło na tą miniaturkę, wybaczcie ;/ xd Przepraszam was także za wszelkie błędy. A i jeszcze zapraszam na bloga Nuna:
<kliknij>
Mam nadzieję, że Miniaturka się wam spodoba :) Czytajcie ;D
_____________________________________________________________________________________

Draco zmierzył spojrzeniem przechodzącą obok niego dziewczynę. Kogoś mu jakby przypominała. Nie mógł sobie tylko przypomnieć kogo. Miała ona długie, brązowe, lekko falowane włosy, w tym samym kolorze były również wielkie, brązowe, oczy. Jej cera zaś, była oliwkowa. Kształty, tu musiał przyznać, też miała niezłe. Owa uczennica przysiadła się do stolika, przy którym siedziały prawdopodobnie jej koleżanki. Ślizgon uśmiechnął się, jakby złowieszczo. Postanowił do niej podejść i zagadać. Szczerze miał nadzieję, że będzie także mądra, ponieważ uroda, nie często idzie w parze z inteligencją. A on miał już dość pustych lasek, które ciągle go "obskakiwały".
Pewnym krokiem poszedł w stronę dziewczyny, która rozmawiała z równie ładnymi znajomymi. Takie dziewczyny, siedzące same w Trzech Miotłach? To wręcz niedopuszczalne. Przynajmniej tak on uważał.
- Cześć. - zagadnął z uśmiechem, lecz dziewczyna wyraźnie się skrzywiła na jego widok;
- Witaj. - powiedziała, nie siląc się na uprzejmość;
Chłopak zdziwił się, widząc, iż jej nie odpowiadało jego towarzystwo.
- Coś nie tak? - spytał
- Z tobą wszystko jest nie tak, Malfoy. - prychnęła
- Eee... My się znamy? 
- Chodzimy do jednej szkoły od sześciu lat, ty karaluchu.
- Chwila, chwila. Tak nazywa mnie tylko ta... Granger?! To ty?
- Nie, Święty Mikołaj, fretko.- powiedziała mrużąc oczy;
Draconowi nawet przez myśl nie przeszło, że ta seksowna laska, o której myślał, to Gryfonka, która jest jego wrogiem od początku szkoły.
- Tak właściwie, to spadaj stąd, Malfoy. - wtrąciła nieuprzejmie siedząca obok Hermiony rudowłosa
On odburknął coś tylko w odpowiedzi i odszedł. Nadal nie mógł uwierzyć, że Gryfonka się tak zmieniła. Zresztą stała się nieco pyskata, co nie mogło umknąć jego uwadze.
Zawsze ją nieco podziwiał. Gdyby nie to, że jej krew... Nie Draco. Robisz się zupełnie taki, jak twój ojciec.
- Eh.  Dziwna sprawa z tobą, Granger. - Szepnął Ślizgon, gdy dotarł do swego Dormitorium.

Hermionie resztę dnia nie dawało spokoju wydarzenie z południa. No bo niby czemu Malfoy miałby do niej podchodzić? Na dodatek to, że jej nie rozpoznał... To był jakiś żart, którego nie zrozumiała? Choć jego uśmiech wydawał się jej szczery... Ale przecież to przeklęty Ślizgon, oni nie mają dobrych intencji.
Tylko czemu wyglądał na zaskoczonego, gdy powiedziała do niego po nazwisku? To jest nienormalne, no bo przecież...
- Miona, pomożesz mi w eseju z Eliksirów? - Głos Wybrańca wyrwał dziewczynę z rozmyślań.
- Jasne, Harry. - powiedziała, jednak nic do końca nie oderwało jej myśli od Przywódcy Slytherinu;

Przez kolejny tydzień starał się jej unikać, nie myśleć o niej. Kilka razy się na nią natknął i próbował obrazić, ale coraz gorzej mu to wychodziło. Raz nawet odburknął jej przeprosiny i odszedł. Sam nie rozumiał co się z nim działo.
Zamyślony Ślizgon przechadzał się po błoniach.
Przecież to tylko Granger. Co prawda wyładniała, jest dość mądra, choć często irytująca i nabrała charakterku... Stop Draco. Jesteście wrogami. Zresztą nawet jeśli byś ją przeprosił, to jest już za późno. Przez sześć lat upokarzałeś ją, więc teraz ci nie wybaczy, za nic w świecie. Dobra. Czas wziąć się w garść.
Młody Malfoy szedł wzdłuż Hogwarckiego jeziora i rozmyślał. Niestety, przez to nie zauważył sporego korzenia, wystającego z ziemi, o który się potknął, co spowodowało lądowanie w wodzie. Była ona lodowata. Próbował się jak najszybciej wydostać, starając się płynąć do brzegu. Jednak coś chwyciło go za kostkę i pociągnęło w dół. Zaczął się szarpać, lecz nic to nie dało. Po kolejnej chwili mocowania się nastała ciemność. Nic po za nią. Głucha cisza.
Po jakimś czasie usłyszał głośny huk. Otworzył  oczy, przynajmniej spróbował, ponieważ od razu zaczął je mrużyć, gdyż w pomieszczeniu w którym przebywał było zbyt jasno.
- Wybudza się... Zawiadomcie panią Malfoy. - usłyszał głos starszej kobiety; 
"Panią Malfoy"? Czyżby było z nim na tyle źle, by wzywać ich rodziców? Nie miał siły by otwierać oczy. Słyszał przez jakiś czas kręcące się wokół osoby. Myśli, obrazy, wspomnienia, wszystko migotało mu przed oczami.
Gdy minęło mniej, więcej pół godziny, a jemu trochę się polepszyło, usłyszał stanowczy, kobiecy głos.
- Zostawcie mnie z nim, samą.
Po czym wszystko ucichło. I słyszał tylko odgłos szpilek, stukających o podłogę. Otworzył oczy. To co zobaczył, a właściwie kogo, sprawiło, że go zatkało.

~♥~Panna BlackDragon~♥~

8 komentarzy:

  1. Nie rozumiem tej oto miniaturki. Mam nadzijeę, że bd chociaż krótkie dokończenie tego, bo nic nie kumam.... Sorry za mózg, ale ja muszę mieć wszystko czarno na białym, o ile wiesz co to znaczy <3!
    Pozdrawiam,
    Życzę weny,
    Agnes Delaquere
    ps. Bardzo mi się spodobał twój blog, bd go odwiedzać, jak tylko bd mogła xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kolejna część już się robi, więc się nie martw. :) Cieszę się, że spodobał Ci się blog i jestem wdzięczna za komentarz ^^ Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Jejku dlaczego w tym momencie ? :D
    Świetna miniaturka, naprawdę :)
    Pozdrawiam i życzę weny, Dramione True Love :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż można powiedzieć ? Świetna miniaturka !!! Czekam na ciąg dalszy :)
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne ! Genialne. Cudowne ! Nie umiem znaleźć odpowiednich słów.. Dlaczego przerwałaś w takim momencie ?? No, nie moge sie doczekac ciagu dalszego. Pozdrawiam i zycze duzo,duzo wenyy !! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewczyno, jeteś genialna :3
    ~Malbini

    OdpowiedzUsuń

↑ Czytasz? Skomentuj :D To dla mnie ważne *-* ↑