Najwięksi wrogowie połączeni Magicznym uczuciem...
sobota, 11 stycznia 2014
Rozdział 2. Czy na pewno jesteśmy bezpieczni?
Ten rozdział dedykuję przede wszystkim Kaśce, Agnes Delaquere i Natalii Bielickiej, które mnie najbardziej dopingują, oraz motywują do dalszego pisania, od samego początku ;)
Wielkie dzięki, także w stronę wszystkich pozostałych komentujących jesteście wspaniali, tylko proszę nie przestawajcie ;*
Rozdział trochę krótki, wybaczcie ;/
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY! ;C
P.S. Jak się Wam podoba stronka? Muzyka dobrze dobrana, czy raczej wam nie pasuje?
Czytasz? Zostaw komentarz! ;)
____________________________________________________
- Afflatu... - Dokończył Draco, za dziewczynę.
Ów stwór był pokryty białą, puszystą sierścią, jego uszy miały zaś kolor czarny, podobnie jak końcówka jego ogona, oczy miał niebiesko-zielone.
- Ale przecież... Jego nie powinno tu być, legenda głosi, że... - zaczęła opowiadać Gryfonka;
- Znam ją. - przerwał jej Ślizgon;
Wpatrywali się w stworzenie, które również patrzyło na nich z zainteresowaniem, po chwili ciszy zaczęło się zbliżać do Hermiony. Od razu zaczęła się cofać. Popatrzyła z paniką w oczach na Ślizgona.
- Zrób coś! - krzyknęła
Przywódca Slytherinu popatrzył na nią rozbawiony, po czym parsknął śmiechem.
- Naprawdę wierzysz, że ci pomogę? Musisz być naprawdę zdesperowana...
- Malfoy!
Gdy spojrzał, iż dziewczyna zaczęła się zbliżać do drzewa i zaczęło jej brakować drogi, postanowił zareagować. Wyciągnął różdżkę i wymierzył ją w stworzenie. Tylko co rzucić? Myśl Draco...
- Sectumsempra! - Przypomniało mu się zaklęcie, które Potter rzucił na niego, na ich szóstym roku.
Niestety, nie przewidział tego, że zaklęcie odbije się od Afflatu i ugodzi w niego. Chłopak został odepchnięty, upadł na ziemię, głową uderzając o pień drzewa. Chwilę potem leżał nieprzytomny, w kałuży własnej krwi. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund. Hermiona natychmiast podbiegła do Przywódcy Slytherinu, nie zważając już nawet na stworzenie, której w każdej chwili mogło się na nią rzucić. Schyliła się nad nim i popatrzyła na jego ciało i na krew, która cały czas wypływała z wciąż otwartych ran. Dziewczyna pobladła, nie wiedziała co zrobić. Jeśli teraz poleciałaby po pomoc to musiałaby zostawić Ślizgona samego i prawdopodobnie by się wykrwawił na śmierć.
- O matko, co robić?!
Nie wiedząc co zdziałać, Hermiona postanowiła prowizorycznie opatrzyć rany chłopaka, z których wciąż sączyła się czerwona substancja. Gryfonka zdjęła z niego szatę i koszulę, którą miał pod nią, gdy ujrzała rany, przeraziła się jeszcze bardziej, były bardzo głębokie. Zdjęła swój jasnoróżowy szal, następnie różdżką porozdzierała go tak, by powstało kilka części, dzięki czemu mogła opatrzyć część ran chłopaka. Jednak to nie wystarczyło.
Spojrzała na okaleczenia, które zaklęcie wyrządziło Draconowi. Przecież to w jej obronie stanął, nie mogła teraz pozwolić by coś się mu stało. Po chwili poczuła, jak ciepłe łzy lecą po jej policzkach. Złapała młodego Malfoy'a za jego zimną rękę i załkała mocniej. Tak bardzo żałowała, że nie może nic w tej chwili zrobić... Nawet nie zauważyła, że Afflatu podszedł do niej i trącił ją pyskiem, zdziwiła się, ale okazało się, iż stworzenie ma przyjazne zamiary. Najpierw przez chwilę, z zaciekawieniem, wpatrywał się w szatynkę a potem podszedł do chłopaka po czym, ku zaskoczeniu dziewczyny zaczął lizać jego obrażenia. Gdy Hermiona zauważyła, co robi stwór od razu próbowała go powstrzymać, jakoś odciągnąć od Ślizgona, jednak wszelkie próby, skończyły się nie powodzeniem, gdyż Afflatu był niezwykle silny.
- Zostaw go, ty paskudo! - Broniła blondyna, aż zauważyła, co naprawdę próbuje zrobić stwor. Rany blondyna zaczęły się goić, dlatego dziewczyna zdjęła prowizoryczne opatrunki i pozwoliła do końca uleczyć Przywódcę Slytherinu. Była zaskoczona, jak szybko skaleczenia zaczęły się zasklepiać.
- To niezwykłe... - szepnęła
Gdy chłopak został wyleczony do końca, stworzenie, które przypominało wilka, zaszczekało, jakby chciało powiedzieć "zrobione". Hermiona poczuła taką ulgę, że w duchu podziękowała w duchu losowi, za taki obrót zdarzeń, po czym przytuliła leżącego na ziemi Malfoy'a. Sama nie wiedziała dlaczego, ale musiała to zrobić.
Nie wiedziała, ile minęło czasu, gdy usłyszała tak dobrze jej znany, zachrypnięty głos.
- Granger, wiem, że jestem najprzystojniejszym chłopakiem w tej szkole, ale nie musisz się od razu na mnie... - Nie dokończył, gdyż wyżej wymieniona puściła go i walnęła w ramię.
- Dzięki za to, że mnie obroniłeś. - Rzekła, gdy chłopak się ubierał w swoje szaty.
- Jak się okazało niepotrzebnie.- Powiedział podnosząc się do pozycji siedzącej i kątem oka zerkając w stronę Afflatu.
- Mimo wszystko dziękuje, twoje zachowanie było naprawdę szlachetne. Nie sądziłam, że jesteś gotów zrobić coś takiego. - Oznajmiła, po czym pomyślała: zwłaszcza dla mnie.
- Gdybym tego nie zrobił kogo miałbym denerwować? I ani słowa o tym, komukolwiek. A tak właściwie, to czy nie powinniśmy powiedzieć o nim - tu wskazał na Afflatu - McZgorzkniałejStaruszce, czy coś?
- O rany! Nawet nie zauważyłam jak już późno. Powinniśmy już iść, bo będziemy mieć kłopoty. To znaczy, nie przeszkadza mi to, że ty je będziesz mieć, ale ja już pójdę. - Uśmiechnęła się wrednie, po czym zaczęła się zbierać, by po chwili zacząć odchodzić.
- Chyba o czymś zapomniałaś. - Dziewczyna obróciła się i zobaczyła Ślizgona, trzymającego w dwóch palcach kawałek zakrwawionego szala, który dziewczyna musiała poświęcić, by mu pomóc.
- Możesz go wyczyścić, zszyć i mi oddać. - rzekła po czym odwróciła się i ruszyła dalej;
- I co jeszcze?! - Krzyknął za nią, zastanawiając się czy ona przypadkiem również nie uderzyła się w głowę...
Gryfonka szła w stronę Hogwartu, po drodze obserwując zachodzące słońce. Była tak zafascynowana kolorystyką, owego krajobrazu, nie zauważyła tego, że ktoś, a właściwie coś podąża za nią. Ów stwór, jakby chcąc zaznaczyć swoją obecność szczeknął na nią.
Hermiona prawie podskoczyła, nie spodziewając się, iż będzie za nią szedł. Po chwili jednak pomyślała, że w sumie tak będzie lepiej, gdyż zaprowadzi go od razu do dyrektorki. Korytarze Hogwartu były stosunkowo puste, jednak spotkała nielicznych uczniów z zaciekawieniem wpatrujących się w stworzenie i pytających o nie. Ona zaś szła w stronę gabinetu profesorki, nie zważając na innych.
Podeszła do posągu gargulca przed wejściem, przypominając sobie hasło, które podała jej po uczcie McGonagall. Przecież chciała z nią pogadać... właśnie! Zupełnie zapomniała o tym...
- Profesor McGonagall? - zawołała, po wejściu do pomieszczenia
- Oh, już pani jest, panno Granger. A kogóż to pani ze sobą przyprowadziła? - Rzekła kobieta, zerkając za skrywające się za plecami Hermiony stworzenie.
- Pani dyrektor, znaleźliśmy go, dzisiaj razem z Malfoy'em w Zakazanym Lesie. Sądzimy, że to...- tu jej przedmówczyni, przerwała tę wypowiedź;
- A mogę wiedzieć co pani i pan Malfoy robili w Zakazanym Lesie? Przecież jest to surowo zabronione... Będę zmuszona odjąć waszym domom stosowną ilość punktów. - Usta Czarownicy zacisnęły się w cienką linię.
- Proszę pani, ale to moja wina, Draco próbował mnie powstrzymać. - Broniła chłopaka, gdyż czuła potrzebę wyjaśnienia tego faktu, ponieważ uważała, że zachował się w porządku wobec niej. Po chwili jednak, przypomniało jej się co miała powiedzieć. - W każdym razie, sądzimy, iż jest to Afflatu.
- Coś podobnego! To słynne stworzenie tak nagle pokazuje się w Zakazanym Lesie, na oczach dwójki uczniów... - zakpiła lekko dyrektorka - Proszę mi go lepiej pokazać.
Dziewczyna odsunęła się, aby ukazać stworzenie w całej okazałości.
Zastępczyni Dumbledore'a przyjrzała się zwierzęciu, lustrując je z góry na dół. Podeszła bliżej, by móc dokładniej się przyjrzeć stworzeniu.
- Zapewne znasz Hermiono legendę o Afflatu... - Tu popatrzyła na dziewczynę, która jej przytaknęła. - Ale ja nie sądzę by ona była prawdziwa. Ta historia jest moim zdaniem tylko bajeczką dla młodych Czarodziejów. Jeśli to już wszystko, to chcę zakończyć ten temat. I proszę mi o tym nigdy więcej nie wspominać.
W tym momencie Gryfonkę zatkało.
Czy McGonagall nie zamierza nic w tej sprawie zrobić? Przecież to może znaczyć coś złego! Trzeba to sprawdzić.
- Ale pani profesor...
- Wystarczy. Jeśli to wszystko, proszę iść już do swojego Dormitorium.
- Pani chciała żebym przyszła.
- Aha, no tak. Chciałam spytać jak idą poszukiwania twych rodziców, Hermiono?
- Znalazłam ich w wakacje, byli w Australii.
- W takim razie cieszę się. Teraz możesz już wrócić do siebie.
- Dobrze, pani profesor. Lecz mam jeszcze jedno pytanie. Co zrobić z nim?
- Może pani go wypuścić go w okolicach Zakazanego Lasu, panno Granger.
- Ale, on nie przeżyje! Przecież Afflatu żyją w stadach. Nie poradzi sobie sam!
- Panno Granger! Proszę się uspokoić. Minus pięć punktów dla Gryffindoru. Jeśli pani tak na tym zależy to zezwalam pani na opiekę nad tym zwierzęciem, jednak osobiście będzie musiała go pani pielęgnować i dbać o niego. Zrozumiano?
- Tak, pani profesor, mogę już iść?
- Oczywiście, niech już pani idzie, jest dość późno.
Idąc do swojej sypialni Hermiona myślała nad tym, czy legenda może być prawdziwa. W końcu sama widziała, co Afflatu zrobił z ranami Malfoy'a.
Po drodze do Dormitorium, spotkała Pansy, Dracona i Blaise'a. Popatrzyła na chłopaka, który dziś ją "uratował", niemalże uśmiechnęła widząc, że dobrze się czuje.
- Co jest szlamo, wyprowadzasz Łasica na spacer? - rzekł kpiącym tonem blondyn, na co Parkinson zachichotała; Blaise zaś popatrzył przepraszająco na Gryfonkę, lecz potem jego pełne zaciekawiania spojrzenie zostało skierowane na Afflatu; Hermiona jednak nie dała się wyprowadzić z równowagi, choć bardzo zażenowało ją to, iż młody Malfoy, jest taki wobec niej, ponieważ chce zyskać w oczach kogoś takiego jak Mopsica, dlatego też nie zatrzymując się rzuciła tylko:
- Widzę, że ty wyprowadzasz swojego ukochanego mopsa. Uważaj tylko, jeszcze się skaleczysz, a twój piesek ci nie pomoże, imitacjo Czarodzieja.
Odeszła najszybciej jak mogła,by nie narażać się na komentarzy ze strony Ślizgonów. Nie wiedzieć czemu łzy cisnęły jej się do oczu, mimo tego, że nie było to nic niezwykłego, w końcu on tak często jej dokuczał w ostatnich latach. Ale liczyła, że tym razem to się zmieni, już nie będzie dla niej tak jak dawniej, miała nikłe nadzieje, na to, że tym razem będzie inaczej. Lecz czemu miałby się zmienić? Przecież nic nie zrobiła. Tylko przysporzyła mu kłopotów.
Mimo tego oczy jej się zeszkliły, niby to nic takiego, a ją zabolało.
Dotarła w końcu do Dormitorium, otworzyła drzwi. I ujrzała po raz kolejny coś, co wstrząsnęło nią tego dnia.
- Harry?!
~♥~Panna BlackDragon~♥~
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Parę błędów, ale rozdział świetny!! Czekam na następny :) Coś czuje że to opowiadanie Dramione będzie niezwykle ciekawe :)
OdpowiedzUsuńKaśka
Dzięki. ;) Przepraszam za błędny, nie miałam kiedy tego posprawdzać.;c
Usuńspoko jakbyś potrzebowała jakiś rad co do błędów stylistycznych to pisz gg: 40308401 ;) znam sie troche na tym :D powodzenia i dziękuje za wyróżnienie :)
UsuńKaśka
Jak bd miał czas, tona pewno napiszę ;) Dziękuję. Nałeżało Ci się ;)
UsuńKurcze dziękuje Ci bardzo nawet nie wiesz jak mi jest miło <3 Uwielbiam twojego bloga i rodział oczywiście jak zwykle megaa *.* czekam na następny z zapartym tchem... Życzę weny <3
OdpowiedzUsuńPytanie. DLACZEGO KOŃCZYSZ W TAKICH MOMENTACH?! >.<
OdpowiedzUsuńRozdział genialny jak zwykle <3 Pisz dalej, nie mogę się doczekać następnego rozdziału *-*
~Tośka
Świetne!!! Muszę ci powiedzieć, że właśnie znalazłam świetny sposób na zabicie czasu i poprawę humoru. Bardzo mi się podoba to Afflatu i stwierdziłam, że takie chce! Muszę się dołączyć do jednego z komentarzy: Dlaczego w takich momentach? Dziś chyba nie zasnę, przez to :) Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział. Mam nadzieję, że już niedługo. Ja też piszę dramione ( ale o Hermionie Snape), więc zapraszam :)
OdpowiedzUsuńJeju. Dopiero teraz to czytam na spokojnie i widzę jakich głupich błędów narobiłam. PRZEPRASZAM WSZYSTKICH. Pisałam to po nocy i nie miałam czasu, pobieżnie to przeczytałam i nie zobaczyłam wtedy tego wszystkiego przez zmęczenie. Wybaczcie kochani ;c
OdpowiedzUsuńNie no, naprawdę, przepraszam, teraz mi wstyd... Następnym razem wszystko dokładnie sprawdzę, obiecuję.
OdpowiedzUsuńPisz dalej :( ^El
OdpowiedzUsuńCzytam.
OdpowiedzUsuńTo dopiero poczatek opowiadania niempowinnas byc taka zachlanna
pisz pisz pisz ;((((
OdpowiedzUsuńświetne ;) ~~Kamilaa
OdpowiedzUsuńA więc opowieść świetna! Nie mogę doczekać się dalszej części! Zostawiłaś we mnie wyrwę i niedosyt ♥
OdpowiedzUsuńwww.wcieniuksiazek.blogspot.com
Jeszcze! <3
OdpowiedzUsuńPiszesz świetnie! Na prawdę potrafisz trzymać człowieka w napięciu (nie torturuj mnie i reszty czytelników!)
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać dalszych rozmiarów!
Uwielbiam to jak piszesz , przepraszam ze wcześniej nie skomentowałam ... czytam czytam twojego bloga i victorię blackdragon też czytałam więc serio martwię sie tym że uważasz że to mało komentarzy. Patrzę dzisiaj a ty masz chyba 16 KOM *.* dla mnie to marzenie. Uwielbiam cię , życzę weny i błagam pisz , pisz nie przestawaj nigdy bo ja zawszę będę czytać ;) http://vemblarto.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPoczątek opowiadania i już mnie wciągnęłaś :D wczoraj znalazłam tego bloga w czeluściach wujka Google i już go lubię. Pisz szybko, bo przerywanie w takich momentach to zbrodnia!
OdpowiedzUsuńTicjo
Odpuść jeden komentarz ! Napisz następny rozdział proszę będę czekała ! :( <3 :)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny c:
OdpowiedzUsuńŚwietne. Czekam na więcej
OdpowiedzUsuńSuuuuperowe. Czekam na następny rozdział// Ka$ia
OdpowiedzUsuńInfo co do rozdziałów na fejsie, zapraszam na stronkę Dramione PL, jestem tam adminką ;)
OdpowiedzUsuńHej :D
OdpowiedzUsuńWłaśnie trafiłam na twojego bloga, zapowiada się ciekawie. Czekam na kolejny rozdział :) Muzyka bardzo mi się podoba.
Jeśli znalazłabyś czas to zapraszam serdecznie na mojego bloga. Jest on dość nietypowy, bo razem z przyjaciółką opisujemy przygodę naszych alter ego w Hogwarcie :D. http://jednamiloscdwaswiaty.blogspot.com/
Pozdrawiam
Mary Melluna
Awwwwww <3
OdpowiedzUsuń~Malbini
Jak zwykle najlepszy na świecie!
OdpowiedzUsuńKiedy następny, już się nie mogę doczekać!
~Reducto
Wspaniały !! *.* czekam z niecierpliwością na następny ;*
OdpowiedzUsuńCudowny! Przepraszam, że tak późno, ale dopiero teraz przeczytałam ^^
OdpowiedzUsuń